MECZ Z DNIEPREM
Dodano: 19.08.2010 godz. 14:59
Przy okazji meczu Lecha Poznań z Dnieprem Dniepropietrowsk dziennikarze zwrócili się do mnie o kilka słów przypomnienia jak to w latach 80-tych prowadząc Legię Warszawa pokonaliśmy Dniepr na jego terenie. Lecieliśmy na Ukrainę samolotem desantowym z dwoma śmigłami i włazem do samolotu otwieranym z tyłu samolotu. W środku samolotu nie było wyciszenia tylko na drucie wisiały duże słuchawki, które zakładalismy na uszy aby nie słyszeć buczenia silników. Wzdłuż samolotu były dwie długie ławy na których siedzieliśmy jak skoczkowie spadochronowi przygotowani do desantu. Mecz nie odbywał się w Dniepropietrowsku tylko w Krzywym Rogu, bo Dniepropietrowsk był w tamtych czasach miastem mało dostępnym dla cudzoziemców. Stadion wypełniony był do ostatniego miejsca żołnierzami w zielonych mundurach dlatego wydawało się nam, że gramy pośród samej zieleni. Garstka kibiców z Polski stanowiła kolorowy akcencik na trybunach. Mecz był ciężki, twardy obfitujący w wiele bezpośrednich pojedynków, które kończyły się z reguły wbiegnięciem na boisko lekarza i trenerów odnowy. Podczas przerwy Jacek Kazimierski przyłożył sobie lód na mocno podbite oko a doktor Stanisław Machowski zszywał rozcięte nogi zawodników i zakładał opatrunki. To był mecz dla mocnych facetów a nie dla dzieciaków. Po pierwszej bezbramkowej połowie trzeba było wyjść w takim stanie w jakim byliśmy i walczyć o zwycięstwo. W Warszawie w pierwszym meczu zakończyło się bezbramek. Decydującym momentem był podyktowany rzut karny przeciwko mojej drużynie. Strzelał najlepszy strzelec Dniepru i reprezentacji Związku Radzieckiego Oleg Protasow. Jacek Kazimierski zrobił swój zwód w bramce Protasow swój i strzelając nie trafił w bramkę. Ten niestrzelony rzut karny podziałał tak mobilizująco na drużynę, że po kilku minutach prowadziliśmy jeden do zera. Mimo wielu ataków Rosjan i bardzo twardej na pograniczu brutalności gry utrzymaliśmy korzystny dla nas wynik do końca meczu i przeszliśmy do kolejnej rundy europejskich pucharów. Jak widać wiele miejsca poświęciłem twardości w walce o piłkę i niesamowitym urazom jakich doznali piłkarze. Lech musi być na taką walkę przygotowany. Oczywiście nie wierzę żeby mecz Lecha był tak brutalny jak ten który rozgrywaliśmy tam z Legią ale z pewnością piłkarze muszą być przygotowani i podjąć męską walkę o wynik. Pozytywny jest fakt że drugi mecz Lech będzie grał na swoim boisku. Ale aby to miało jakiekolwiek znaczenie trzeba sobie przygotować warunki i stworzyć szansę na awans już w Dniepropietrowsku. Życzę Lechowi aby powtórzył mój wynik a byłaby to wspaniała zaliczka przed rewanżem w Poznaniu.