TRANSFERY I KIBICE

Dodano: 26.07.2010 godz. 14:51
Transfery zawodników nie są łatwą sferą pracy klubów. Z jednej strony napór mediów i oczekiwania kibiców co do atrakcyjności sprowadzanych do klubów graczy a z drugiej możliwości finansowe właścicieli i rzeczywiste potrzeby zespołów. Niestety trenerzy prowadzący drużyny mają coraz mniejszy wpływ z kim przyjdzie im pracować i walczyć o cele postawione przed sezonem. Podejrzenia właścicieli klubów, że trener może przyciągać do klubu pilkarzy podlegających agentowi, który ich prowadzi, pewnie w jakiejś części są uzasadnione, ale gdyby szkoleniowiec miał rangę menedżera klubu, który wiedziałby jakim budżetem dysponuje i w czym się może obracać, wtedy odpowiedzialność byłaby jednoznaczna i w przypadku niepowodzenia zmiany byłyby uzasadnione. Tymczasem odpowiedzialność w klubach bardzo się polaryzuje i wystarczy że gdzieś ktoś podejmie złą decyzję a odpowiedzialność i tak spadnie na szkoleniowca bo to on głową odpowiada za wyniki drużyny. Niedawny przypadek z transferem zawodnika, który okazał się czasowo niezdolny do profesjonalnego uprawiania sportu nie jest czymś nowym. W Polsce rzadko przykłada się wagę do analitycznych kompleksowych badań lekarskich, opinie lekarzy są pomijane, szczególnie kiedy komuś w klubie bardzo zależy aby konkretny transfer doszedł do skutku. Osobiście winię szkoleniowców za każdy nieudany transfer, bo jeśli nie mają wpływu na tak ważną a nawet kluczową część swojej pracy jak transfery to znaczy, że na nic nie mają już wpływu i czas dla nich odliczany jest zdecydowanie szybciej. To tak jakby ktoś powoływał selekcjonerowi połowę kadry a on odpowiadał tylko za trening tych piłkarzy. Kiedy transfer jest udany to wszyscy się do tego przyznają i podpisują pod pomysłem, kiedy transfer się nie sprawdza lub co gorsza kiedy z usług zawodnika nie można skorzystać wtedy trudno znaleźć osobę odpowiedzialną za podpisanie trefnego kontraktu. Musi upłynąć jeszcze trochę czasu aby zaczęto w naszym futbolu pracować profesjonalnie. Tak jak środowisko piłkarskie wierzyło, że doczekamy czasów kiedy stadiony będą piękne i nowoczesne, że powstaną tysiące małych i dużych boisk do treningu, że kluby będą wypłacalne i przestaną zalegać wszystkim w koło z pracownikami włącznie, że przy każdym zawodowym klubie będą akademie piłkarskie, tak przyjdzie dzień, że wszyscy którzy nie mają nic współnego ze szkoleniem zajmą się wreszcie swoją pracą a więc tym aby na stadionie było, kulturalnie, bezpiecznie i żeby stadiony były wypełnione do ostatniego miejsca. Sportowy marketing, gadżeting czy management to nie tylko hasła rodem z krajów piłkarsko rozwiniętych, ale mają swoje tłumaczenie już na język polski. Siłą klubu jest liczba jego kibiców a nie piłkarzy na boisku, bo nawet najlepsi gracze nie będą grać przy pustych trybunach. Dlatego przed zbliżającym się sezonem z pewnością odbyły się w klubach spotkania z kibicami, ich stowarzyszeniami czy choćby przedstawicielami środowiska kicbiców i odbyły się z nimi dyskusje o nadchodzącym sezonie.Tam też pewnie padają pytania o transfery, bo kibic najbardziej się martwi i chciałby utożsamiać się z zespołem, który da mu satysfakcję. Klub spelnia ważną rolę społeczną i ma skupiać wokół siebie dziesiątki tysięcy ludzi. Widowisko piłkarskie to sprzedawanie emocji, wywołanych grą ukochanej drużyny. Oby te emocje były na coraz wyższym poziomie zadbać muszą wszyscy w klubie. A wszystko po to aby było lepiej nam wszystkim i na boisku i poza nim.